,- sasuke odchodzę''- to zdanie
odbijało się w głowie Uchihy od ponad półtora roku. Nie
zatrzymał go w żaden sposób. Nie wiedział dlaczego jego asystent
podjął decyzje o zwolnieniu się.
-panie Uchiha, panie Uchiha-
nawoływała go już czwarta asystentka jaką miał od czasu jego
odejścia. Była nawet ładna. Wysoka, szczupła, różowowłosa
Sakura Haruno. Już w zeszłym tygodniu zauważył jej niezdrowe
zafascynowanie swoją osobą. Wszedzie wodziła za nim wzrokiem, ale
jak na razie nie miał jej czego zarzucić. Kobieta była bardzo
kompetentna asystentką, pracowała u niego już cztery i pół
miesiąca. Zwykle średnio w tym czasie wymieniał asystentke na
nową. Rożne były powody zwolnienia, jednak tej kobiecie nie miał
naprawdę nic do zarzucenia prócz obserwowania go.- Panie Uchiha ,
pan Houzuki do szefa. Mówił ze jest to sprawa bardzo ważna.
-Wpuść go- Suigetsu zawsze
przychodząc do Sasuke twierdził ze jest to sprawa nagląca i jak
zwykła okazywało się ze to jakaś pierdolą.- ciekaw jestem co
znowu temu palantowi przyszło do tego zakutego łba.- myślał
brunet na głos.
Prychał na samo
wspomnienie ostatniej przyczyny, jego poważnej sprawy. Otóż pan
Houzuki wpadł do gabinetu Sasuke dokładnie trzy dni temu o tej
samej godzinie i rozprawiał z jaka to ostatnio gorącą laska się
spotkał. Była to blondynka z długimi nogami oraz uwaga z penisem
między nogami. Co najśmieszniejsze było dla Sasuke sui dowiedział
się o tym, przez przypadek kiedy to jakiś mężczyzna niechcący
popchnął go na ową „kobietę”. Oh ile brunet dał by żeby
zobaczyć minę swojego przyjaciela w tamtym momencie. Czarnooki na
to wspomnienie tylko się do siebie uśmiechał kiedy drzwi do jego
miejsca pracy otworzyły się z wielkim hukiem.
-Słuchaj stary, nie zgadniesz co
mnie wczoraj wieczorem spotkało- Oho zaczyna się. Jak zwykle jakaś
pierdoła. Sasuke w odpowiedzi jak zwykle prychnął potwierdzając
tylko ze sui ma się sprężać ze swoimi historyjkami- Wyobraź
sobie. Stoję ja sobie przed OTOi pale fajke kiedy nagle zza zakrętu
wychodzi Uzumaki. Myślałem ze normalnie za dużo wypiłem ale nie
to naprawdę był on.- Brunet nie wiedział czy jest zadowolony czy
raczej wściekły ze on jego były przyjaciel i asystent w jednym
znowu pojawił się w Tokyo. jego rozmyślania przerwał kolejny
potok słów białowłosego- …... i sobie wyobraź ze Naruto
zajmuje się teraz pilotażem samolotów. Nigdy bym nie podejrzewał
ze ktoś taki jak on podejmie się aż takiej odpowiedzialnej
pracy.- Sasu nigdy by nie wpadł na to ze przyjaciel postanowił w
końcu spełnić swoje marzenia. Odkąd pamięta czyli od dziecka
Naruto fascynował się tymi wielkimi niebezpiecznymi maszynami,
może właśnie dlatego tak dobrze się sprawdzał w pracy
asystenta. Uzumaki zawsze biegał od gabinetu bruneta na sale
produkcyjna byle by tylko jak najwięcej dowiedzieć się na temat
swojej pasji. Zdawać by się mogło i Uchiha na samym początku
upominał Uzumakiego, żeby zajął się należycie swoimi
obowiązkami, zamiast głupotami. Brunet mówił to tylko
profilaktycznie ponieważ nigdy nie mógł zarzucić przyjacielowi
zaniedbywania swojej pracy. Kiedy Sasuke objął po ojcu prezesurę
rodzinnej firmy UchiCorpWord w skrócie UCW już wtedy wiedział kto
będzie jego asystentem. Przez te dziesięć lat w czasie których
pracował razem z Uzumakim zbyt wiele się nie musiał wysilać.
Zdecydowana większość jego obowiązków wziął na siebie właśnie
Naruto, Sasuke natomiast który nigdy nie pozwalał wykonywać
swojej pracy osobom drugim ten fakt nie przeszkadzał. Wiedział ze
przyjaciel wkłada w to co robi dużo serca i skupia się w stu
procentach na tym co powinien wykonać. UCW było przedsiębiorstwem
produkującym statki powietrzne, począwszy od małych szybowców
skończywszy na samolotach pasażerskich oraz bojowych, podsumowując
Dla Naruto Uzumakiego ta firma była drugim domem. Dlatego kiedy
ponad rok temu blondyn oznajmił Saske ze odchodzi ten nie próbował
go nawet zatrzymywać w takim był szoku. Młody Prezes nie zdawał
sobie wcześniej sprawy z ogromu obowiązków jakie brał na siebie
niebieskooki. Samo poszukiwanie odpowiedniej osoby na stanowisko
jego asystenta zajęło mu dobry tydzień, pomijając fakt ze poza
zmiana asystenta na głowie młodego Uchihy było także wybranie
wiceprezesa które stanowisko także wcześniej obejmował
przyjaciel. Całe szczęście Naruto na swoim biurku zostawił
kartkę z propozycją na to stanowisko i tak oto teraz tutaj obecny
Suigetsu Houzuki inaczej zwanym przez Sasuke psem na baby dostal
awans na wiceprezesa. Sasuke ubyło troche obowiazkow i mógł się
w końcu trochę zrelaksować.
-Sasu, sasu słyszysz mnie?
-Houzuki chcesz cos jeszcze? Nie to
zmiataj już zajać się swoimi obowiazkami!- Warknał brunet.
-Ide, ide jak zwykle
niemiły. Swoja drogą dziwie się ze Uzumaki wytrzymał z tobą
tyle czasu- Już łapał za klamke, ba nawet otworzyl drzwi kiedy
jeszcze na chwile rzucił przez ramię- Naruto jutro wylatuje do
nowego jorku gdzieś okolo 15- i już go nie było. Natomiast sam
prezes wrócił do wczesniej przerwanego mu zajecia czyli
projektowania szybowca.
Do konca dnia nie było już zadnych
rewelacji, a sam Uchiha wsiadł do windy i udał się na ostatnie
pietro budynku firmy gdzie miescilo się jego mieszkanie. Zrobił
sobie kolację, do tego wodę z cytryną , usiadł na skórzanej
sofie i właczył telewizję. Nie mineło dużo czasu i już spał.
*************
-Młocie co ty tutaj
robisz?Przecież Ciebie tutaj nie powinno być!
-Ciiii draniu już wszystko
wporzadku- szepnął do ucha Uchihy bladyn, lekko przy tym kasajac
go w ucho.-Wróciłem dla ciebie Sasuke. Wybaczysz mi moje odejscie?
Tak bardzo mi ciebie brakowało- naruto odwrócił głowe bruneta w
swoją stronę po czym delikatnie i niepewnie pocałował. Z gardła
uchihy dało się usłyszeć ciche westchnienie. Bladyn popchnął
lekko ciemnowłosego na łóżko i zaczał coraz namietniej go
calować.
************
Własnie w tym
momencie zadzwonił budzik oznajmiając Sasuke ze pora ruszyć swoje
cztery litery z łóżka. Brunet podniósł się do siadu lekko
oczy wierzchem dłoni i wymamrotał
-Znowu ten sam
sen.- Z mało zadowoloną miną zwlókł się z łózka – znowu do
tej cholernej roboty- Juz dość długo Uchiha nie czerpał
przyjemnosci z piastowania swojego stanowiska, wszystko z powodu
odejscia Naruto. Przez ten cały czas kiedy trzymali się razem
brunet nie zdawał sobie sprawy z tego jaki ważny dla niego jest
Uzumaki. Zawsze przy nim był. kiedy chodzili do podstawówki
pożniej w gimnazjum i liceum . na studiach nawet mieszkali razem.
Przyjaciel był przy nim kiedy się dowiedział ze jego ojciec
Fugaku zginał w katastrofie samolotu, wtedy kiedy Itachi postanowił
się wyprowadzić do Kansas, aż wkońcu Zaczął pracować jako
wiceprezes i asystent Sasuke w jednym. Wszsytko trwało dokładnie
przez dziewietnascie i pół roku bez przerwy. do stycznia zeszłego
roku kiedy to Naruto wszedł do gabinetu Sasuke z wymówieniem w
reku i słowami „-Sasuke odchodze”. To zdanie spadło na
prezesa firmy UCW jak grom z jasnego nieba. Nic wczesniej nie
zapowiadało tego ze on odejdzie. Co najważniejsze Sasuke myslał
ze młody Uzumaki będzie przy nim już zawsze. Takie mysli
nawiedzały Uchihe co rano. Co rano budził się z tamtego snu
dokładnie w tym samym momencie, co rano wstając zastanawial się
nad tym, jak do tego wszsytkiego doszło i w koncu co rano nie
wiedział co się z nim dzieje, ze jeszcze nie zaczął szukać
przyjaciela. Wyszedł spod prysznica, poszedł do kuchni zjadł
kanapki i poszedł do pracy, a raczej zjechał windą piętro niżej.
Przywitał się zdawkowym kiwnieciem glowy z sakurą po czym wszedł
do swojego gabinetu.
Sakura jak co
dzień przyniosła Sasuke kawe z mlekiem i cukrem oraz gazetę, po
czym wychodziła i zajmowała się swoimi obowiazkami. Czasami
dzwoniła do niego przez interkom zeby zapytać czy czegoś mu nie
potrzeba, albo oznajmiała przybycie jakiegos inwestora, tak było i
dzisiaj. Sasuke właśnie przyciskał przycisk na urzadzeniu
-o co chodzi
Sakura- bardziej warknał niż powiedział
-panie prezesie
przyszedł pan Kakashi, był z panem umówiony. - oznajmiła ciepło
po czym czekała na odpowiedz Sasuke. Przez te cztery miesiace
nauczyła się ze musi poczekać na odpowiedz szefa, zamiast po
prostu odłozyc słuchawke i wprowadzić goscia.
-Dobrze
wprowadz właśnie skończyłekm prezgladać dokumenty dla niego.-
Haruno odłożyła słuchawke, po czym przyprowadziła Hatake do
pomeszczenia w którym przebywał teraz Uchiha. Brunet wstał po
czym oboje skinęli sobie na przywitanie głowami. W tym czasie
rozowowłosa zdążyła opuścić pomieszczenie zostawiając
mężczyzn samych. Sasuke gestem dłoni poprosił by jego gość
usiadł na czarnej sofie , a sam postanowił zająć w tym samym
kolorze co sofa, fotel naprzeciwko.
-Właśnie
skończyłem przeglądać dokumenty dla ciebie.- powiedział po czym
połozył owe papiery na szklanym stoliku. Hatake tylko skinął
głową ze rozumie po czym spytał
-Zmieniłeś
asystenta? Ile on u ciebie pracował dziesięć lat?
-to nie ja go
zwolniłem tylko sam to zrobił – odpowiedział warcząc przy tym
-Spokojnie,
spokojnie nie musisz się tak denerwować. Swoja drogą coś
musiałeś mu zrobić ze się zwolnił.
-Kakashi-
syknął młodszy z mężczyzn- Ostrzegam cie nie podejmuj tego
tematu! - dodał już nieco spokojniej
-Okej okej, już
nie będę drążył go. Dobrze wiesz ze zawsze możesz się do mnie
zwrócić w razie potrzeby. W takim układzie będę się zbierał.
Do zobaczenia . - Sasuke wstał uścisnął na pożegnanie dłoń
siwowłosego , po czym wrócił do biurka. Odwrócił się w fotelu
w stronę okna, które rozciągało się na całą długość i
szerokość ściany po czym zaczął spoglądać na uwijających się
jak w ukropie ludzi. Nie wiedział ile czasu tak spędził, kiedy
nagle podczas przechodniów dostrzegł blond włosy. Osoba stała na
środku chodnika i spoglądała w górę. Sasuke miał wrażenie jak
by ta osoba patrzała właśnie na niego. Z tej wysokości nie był
w stanie zauwazyć dokładnie jak wygladała owa osoba. Wiedział
tylko ze to mezczyzna o dłuzszych blad włosach i jasnej
przydługiej bródce. Sasuke wyobraził sobie naruto z taką samą
brodą, zastanawiaja się co u niego słychać i co by bladyn zrobił
kiedy on wyznał by mu swoje uczucia. Te rozmyslania przerwała mu
Sakura.
-Panie Uchiha
przed chwilą był tutaj pewien mężczyzna i zostawił to dla pana.
Pakunek był
niestarannie obwinięty papierem, kokardka była krzywo zawiązana.
Sakura po położeniu owej rzeczy odwróciła się i wyszła, a
Sasuke zastanawiał się czy rozpakować to coś. Rozmyślał kto
mógł zostawić mu jaki kol wiek prezent. Na pewno nie była to
matka, ona już od dawna nie zwracała na młodszego syna uwagi,
dziesięć lat temu wyprowadziła się do Itachiego do Kansas i od
tej pory nie odzywała się nawet na święta czy nowy rok.
Wcześniej mu to nie przeszkadzało bo był przy nim Naruto. Chłopak
zawsze wiedział co czuje brunet, na święta zapraszał go do
swojego rodzinnego domu. Kushina i Minato zawsze przyjmowali go z
otwartymi ramionami, czasami traktowali go nawet jak drugiego syna.
W końcu przerwał te myśli i postanowił rozpakować pakunek.
-Może jak
otworze dowiem się więcej na temat tego kto to zostawił.-
pomyślał i zabrał się za ową rzecz. Pomału odwiązał wstążkę
i zdjął ją sprawnym ruchem jednej reki, po czym takim samym
tempem pozbywał się papieru okalającego skrzynkę. Opakowanie
było dość nietypowe, ponieważ przypominało cześć samolotu
tzw. czarną skrzynkę. Sasuke zdumiało to nie typowe opakowanie.
Podniósł do góry owa skrzynkę, okazało się ze jest dosyć
ciężka. Tak teraz nie miał już wątpliwości była to
najprawdziwsza część pochodząca od samolotu. Teraz zostało mu
tylko rozgryźć jak to otworzyć. Nagle przypomniało mu się jak
Naruto którejś zimy siedząc z nim w gabinecie wesoło trajkotał
właśnie o owej części. Przycisnął prawy bok skrzynki i udało
mu się, poszło. Otworzyła się, a raczej rozłożyła co zdziwiło
Uchihe bo nie powinna byla tak zrobić. Widać pudełko było
starannie przemyślane , po czym wykonane z wyjątkową precyzją,
aby dużo nie musiano się męczyć ze zbadaniem jej zawartości. W
tej właśnie chwili rzucił się brunetowi niezwykły model. Był
to model niezwykłego szybowca jak mniemał. Model dosyć sporych
rozmiarów, co najbardziej zdumiało mężczyznę. wyglądał on
jak prototyp który w momencie naciśnięcia boku skrzynki po prostu
rozłożył się i był większy od samego opakowania. Kolor miał
biały, kadłub pokrywało prawdziwe szkło. Na boku tej rzeczy był
napis „Kurama” i nagle wszystko stało się jasne, już wiedział
kto to zostawił. Co do tej informacji nie miał żadnych
wątpliwości. Nie potrzebował zbędnych podpowiedzi w postaci
karteczki z danymi ofiarodawcy. Dla pewności tylko postanowił
zawołać samą różowowłosą.
-Sakura czy
mogła byś na chwile do mnie przyjść to coś ważnego- powiedział
radosnym tonem
-Oczywiście
już idę- odpowiedziała dziewczyna. Zastanawiała się co wprawiło
w taki dobry nastrój jej szefa, bo przecież odkąd go zna on
zawsze tylko burczał, furczał lub warczał. Odgłosami
przypominając jej psa.- O co chodzi szefie? - spytała zanim
jeszcze zdążyła dostrzec domniemany prezent.
-Powiedz mi jak
wyglądał ten mężczyzna który to przyniósł- i właśnie w tym
momencie Sakura zaniemówiła z wrażenia. Prototyp był taki piękny
ze nie mogła wydobyć z siebie żadnego słowa. Nigdy nie
interesowały jej tego typu maszyny, nawet w czasie pracy w UCW.
Natomiast to coś naprawdę odjęło jej zdolność wymowy. Szybko
jednak ocknęła się i postarała z siebie wydusić odpowiedz.
-Wysoki, dobrze
zbudowany blondyn z przydługim zarostem i w pomarańczowo-czarnym
przykrótkim dresie. Mówił, że pana zna i ze wolał by nie
przeszkadzać panu w czasie pracy. W pierwszym momencie byłam
zaskoczona jak on zdołał się dostać do budynku naszej firmy, ale
okazało się ze wszyscy go tutaj znają. Jak wychodził zatrzymał
się na chwile w drzwiach koło portierni i rozmawiał z Kibą
naszym portierem. Po około dziesięciu minutach po prostu wyszedł.
-Przedstawił
ci się ?- spytał chociaż i tak już wiedział ze to on.
-Powiedział ze
nie ma potrzeby bym zawracała sobie głowę jego personaliami-
odpowiedziała niepewnie dziewczyna po czym dodała- stwierdził ze
i tak pan będzie wiedział kto to zostawił, a przynajmniej miał
taka nadzieje.
-Dobrze
dziękuje ci Sakura możesz iść już. Z reszta dzisiaj wydaje mi
się raczej nie będziesz już potrzebna. - dziewczyna skinęła
tylko lekko głowa po czym wyszła z gabinetu.
Sasuke natomiast
siedział do późna wpatrując się w prezent, który otrzymał od
Naruto. Nie wiedział gdzie go postawi, nie wiedział tez jak się z
nim zabierze do swojego mieszkania, wiedział tylko ze będzie stal
gdzieś w honorowym miejscu gdzie będzie mógł mieć go w zasięgu
wzroku. Tego wieczora nie był już przygnębiony tylko niesamowicie
szczęśliwy, co od dłuższego czasu mu się nie zdarzało. Zanim
wyszedł jeszcze z gabinetu popatrzał na panoramę miasta za oknem
widząc wiecznie żywe ulice Tokio. Zabrał ze sobą prezent i
poszedł na górę. Ledwo wszedł do salonu, a jego telefon zaczął
dzwonić. Uchiha spoglądając na wyświetlacz nie wiedział kto
dzwoni, jednak tchnięty jakimś nieznanym mu dotąd przeczuciem
postanowił po prostu odebrać.
-Sasuke Uchiha
przy telefonie z kim mam przyjemność?- rzucił przez słuchawkę
aparatu do jego ucha przez kilka sekund nie doszła żadna
odpowiedz, już miał zamiar się rozłączyć kiedy w końcu
usłyszał czyichś głos
-Dzień ….
dobry , a raczej hm dobry wieczór he he Sasuke.- dobiegła go
nerwowa odpowiedz po drugiej stronie słuchawki
-Dzień dobry z
kim mam przyjemność?- brunet dalej nie wiedział kto dzwoni do
niego o tej porze. Wiedział tylko ze słyszy głos jakiejś
kobiety, jednak nie bardzo mógł go przypisać do żadnej która
znał. Słychać było ze kobieta nie była pewna czy dobrze zrobiła
dzwoniąc do niego.
-Sasuke to ja
Kushina mama Naruto.- chłopak zamarł na chwile, po czym zastanowił
się po co kobieta mogła do niego dzwonić, przecież na pewno
dobrze wie ze nie ma on kontaktu z jej synem.
-Dobry wieczór
pani czy coś się stało ze dzwoni pani do mnie o tej porze?
-Chciałam się
tylko dowiedzieć jak się czujesz i czy mój syn w końcu cie
odwiedził?- usłyszał zatroskany głos.
-Jak
na razie w jak najlepszym porządku, dziękuje za pani troskę.-
odpowiedział ciepło po czym dodał już nieco chłodniej- Co do
Naruto niestety nie widziałem się z nim. Co prawda podobno był w
budynku firmy, ale nie uraczył mnie swoją obecnością. - Kushina
słysząc słowa Sasuke tylko dziwnie westchnęła i przez dłuższa
chwile milczała zastanawiając się co może powiedzieć chłopakowi
po drugiej stronie odbiornika. W końcu zebrała się w sobie i
oznajmiła.
-nie miej mu
tego za złe. Niestety nie znam przyczyny nie pojawienia się mojego
durnowatego syna, ale wiem ze jak tylko wpadnie w moje ręce to tak
przetrzepie mu to jego stare dupsko,ze jego rodzony ojciec go nie
pozna i Naruto sam się domyśli o co chodzi. - odetchnęła z
dobrze słyszalną ulgą po czym dodała już nieco lżej.- dobrze
wiesz ze zawsze jesteś w moim i Minato domu mile widziany , zawsze
traktowaliśmy cie jak syna i martwimy się zarówno o ciebie jak i
o tego małego tchórza, który jest moim synem- po tym zdaniu
roześmiała się, a w tle dało się słychać zdenerwowany chichot
Minato. Sasuke już sobie wyobrażał jak kobieta zaczyna się
wydzierać, jednocześnie doprowadzajac do pionu, a zarazem i furii
jego przyjaciela. Nie obchodziło go to w sumie, przecież sam
sobie na to zasłużył. Kushina jeszcze tylko pożegnała się z
Uchihą dodając
-tylko dbaj o
siebie chłopcze- i już jej nie było słychać. w czasie tych
dwudziestu lat , kiedy to brunet trzymał się z blondynem nie był
w stanie sobie przypomnieć sytuacji w której jego przyjaciel
rozmawiając ze swoja rodzicielką nie był by umoralniany. Z takimi
myślami poszedł pod prysznic, następnie zjadł kolacje i poszedł
do łóżka spać.
Od tego czasu
minęło już kilka dni, a Sasuke coraz bardziej zaczynał skupiać
się na obowiązkach prezesa. W tym tygodniu miał dokładnie cztery
spotkania biznesowa poza Stolicą Japonii. Ciągle omawianie
ewentualnych zamienników do danej części samolotu. Za każdym
razem przynosił coś nowego do domu, a to jakiś projekt który
chciał jeszcze raz przeanalizować, a to jakaś część która
bardzo mu się podobała ale oczywiście się do tego nie przyznał
tylko wziął pod byle jakim pretekstem. Najciężej nie było
Sasuke wcale na tych spotkaniach. One zazwyczaj odbywały się w
luźnej atmosferze, gdzie nie musiał zbyt długo i dużo mówić. Po
prostu najczęściej słuchał każdego i wyłapywał te
najważniejsze informacje, którymi go raczyli. Wtedy miał wokół
siebie ludzi nie był sam. W firmie Uchiha siedział w swoim
gabinecie zakopany pośród papierów, niektóre były mniej inne
bardziej ważne, jednak zdawał sobie sprawę, ze ktoś to musi
zrobić. Nie mógł przecież już liczyć na Naruto. Niby minęło
półtora roku a on nadal nie mógł się przyzwyczaić do tego ze
już nie zobaczy tych włosów które do pomieszczenia wnosiły
więcej światła, niż to wielkie okno które miał w swoim
gabinecie. Uśmiech Naruto zawsze docierał do serca człowieka.
Przyjaciel zawsze był uśmiechnięty. Zarażał wręcz optymizmem.
Sasuke będąc w towarzystwie blondyna dużo się śmiał. Oczywiście
tylko wtedy kiedy nikt inny tego nie widział no bo to przecież
było nie do pomyślenia.
Wreszcie skończył
się tydzień ciagłych spotkań, który nie przyniósł dla Sasuke
jako prezesa nic nowego. Jak co dzień wstał z łóżka, zjadł
sniadanie i zszedł do pracy. Nie wiedział, ze przez miniony tydzień
Naruto codziennie stał w tym samym miejscu przed UCW wpatrując się
w okno Gabinety Uchiha, z reszta tak było i tego dnia. Sasuke usiadł
tradycyjnie przy biurku, Sakura przyniosła mu kawę, a następnie
zaczęli omawiać harmonogram dnia.
-Panie Sasuke o
godzinie ósmej trzydzieści ma pan telekonferencje z panem
Sarutobim Asumą. Bedzie ona dotyczyła nowych podzespołów do
kadłuba szybowców. Nastepnie o godzinie dziesiatej ma przyjsc pan
Houzuki i zdać raport dotyczacy tych spotkań z minionego tygodnia
na których niestety nie mógł pan osobiscie uczestniczyć.... Po
spotkaniu z panem Houzukim do godziny pietnastej nie ma zadnych
zapowiedzianych spotkań, chyba że coś nagłego wyskoczy, wtedy
natychmiast pana poinformuję o tym. O pietnastej przyjdzie pan
Kakashi, a o szesnastej ma pan spotkanie z panem Shiusuiem,
dyrektorem finansowym, zda on tygodniowy raport. Dziesięć minut
przed kazdym spotkaniem przyjde jeszcze poinformować szefa, a
następnie wprowadzę goscia i zostanę spisać najważniejsze dla
pana rzeczy. Przygotuje materiały na jutrzejszą konferencje i na
dzisiajsze spotkanie.- Po tym długim i męczacym monologu Sakura
skłoniła się a następnie wyszła.
Przezył jakoś te
konferencje, potem spotkanie z Houzukim, a Kakashi jak zwykle zreszta
odwołał w ostatniaj chwili spotkanie. Po tej wiadomosci Sasuke
znowu zwrócił się w stronę ruchliwej ulicy. Nie wiedział ile tak
siedział w kazdym bądź razie stanowczo zbyt długo musiało to
trwać, a skoro miał jeszcze pół godziny do spotkania z kuzynem,
więc postanowił się przejsc.
Naruto kolejny
dzień z rzędu stał pod UCW, patrzac w stronę okna gabinetu
Sasuke. Zastanawiał się dlaczego jeszcze nie zdobył się na odwagę
by spotkac się z przyjacielem, z reszta dla blondyna Uchiha już od
bardzo dawna był kimś więcej niż tylko przyjacielem. Uzumaki
kochał bruneta. Serce na jego widok zawsze chciało Naruto wyskoczyć
z piersi. Kazdy dotyk bruneta działał na blondyna porażajaco.
Kiedy w końcu dotarło do Uzumakiego to ze zakochał się we własnym
przyjacielu, nie potrafił dłuzej zniesć tych ich kłótni.
Dokładnie po jednej z nich Naruto postanowił się zwolnić.
Wiedział ze będzie to dla bruneta nie lada szok. Szczerze mówiąc
blondyn myslal ze Uchiha nie zgodzi się na jego odejście, miał
nadzieję ze Sasukebedzie probował go zatrzymać. Niestety
przeliczył się. Pracy długo szukać w sumie nie musiał, a
własciwie to wcale tego nie robił. Potajemnie jakieś cztery lata
temu skończył ksztalcić się pilotażu. W czasie między
spotkaniami odbywał praktykę. Kiedy sasuke latał prywatnym
samolotem na konferencje Naruto jako ze towarzyszył mu, mógł sobie
wpadać do kabiny pilota i pomagał wtedy jako drugi pilot. Duzo się
w tym czasie nauczył. Oferte pracy otrzymał w dwie godziny po
opuszczeniu UchihaCorpWorld od swojego dziadka Jirayi, który
postanowił w końcu odejść na emeryturę. Niestety pół roku po
tym dziadek Naruto zmarł. Matka blondyna wypominala Naruto przez
kilka dni, ze nie poinformował o tym Sasuke. Chodziła cały czas
zła, wrecz rzucała w niego gromy. Naruto wiedzial, ze matka ma
niestety rację i niestety był swiadomy wiedzy Kushiny która
dotyczyła uczuć Naruto do bruneta. Nie popierała jego działań.
Niebieskooki nie był już w stanie zliczyć na palcach rąk ile razy
robiła mu o to wyrzuty. Zreszta jego samego i bez tego tez je
meczyły. Naprawde nie potrzebował w tym wypadku pomocy matki.
Często rezydował w domu.
Ostatnia rozmowa z
ojcem pomogła Naruto do tego stopnia, ze odwazył się stanać przed
byłym miejscem pracy. Niestety zabrakło tej odwagi do tego aby
stanać przed swoja miłoscia. Od półtora tygodnia wpatrywał się
przez około pół dnia w gabinet Sasu, próbowal zmusić się do
odwiedzenia go, jednak bał się ze ten nie będzie chciał go
widzieć.
Sasu właśnie
wracał ze swojego spaceru. Postanowił obrac inna niż do tej pory
drogę. Obecna trasa przechodziła właśnie pod oknem jego gabinetu.
Nagle do jego oczu dotarł obraz mezczyzny, który stał na środku
chodnika uparcie się w coś wpatrujac, nie zwracając uwagi na
przechodzących ludzi. Młody Uchiha przyjzał się tej osobie z
bliska. Czuł ze skadś zna tego meżczyznę. Ujżał wysoką, dobrze
zbudowaną postać o przydługich blond włosach i takiego samego
koloru pieciocentymetrowy zarost i zamarł. Wiedział kto to jest.
Oddech bruneta przyspieszył wraz z biciem jego serca. Niewiele
mysląc podszedł do mezczyzny jeszcze blizej i zlapał go za ramię
z trudem przy tym wypowiadajac słowa
-Na.....ru.....to?-
blondyn odwrócił się ostroznie. Na jego twarzy widać było
zaskoczenie, a oczy w momencie ujzenia ukochanego niebezpiecznie się
powiekszyły.
Uzumaki, kretynie rusz ze się. Powiedz coś.-He
he Sasu he he- i podrapał się po karku. Uchiha wiedział co ten
gest u przyjaciela znaczył. Nie jednokrotnie się przecież blondyn
tak zachowywał kiedy był zakłopotany.
-To
naprawdę ty. Myślałem, że miałeś być w Nowym Jorku!.- syknął
nerwowo. - Dlaczego tutaj stoisz?
-Sasu
bo …... widzisz Sasu bo ja....
-No
co młocie?- warknąl już zdenerwowany – Moze raczysz cos
konkretnego z siebie wydusić co?- Odpowiedziała mu jedynie cisza-
No odpowiedź do cholery- wykrzyknął, jednak zaraz się uspokoił
i dodał spokojniej – Powiedź coś konkretnego.
-Ja
…...... ja muszę już iść- wybelkotał po czym odwrocił się z
zamiarem odejscia, jednak nie mógl się ruszyć, ponieważ Sasuke
złapał go za rekę i powiedział.
-O
nie Uzumaki nigdzie nie pójdziesz- powiedzial znowy wzburzonym
tonem – Nigdzie nie pójdziesz dopóki mi wszystkiego nie
wyjaśnisz!- dodał
Nruto
tylko kiwnał głowa, na znak że wyjaśni i pozwolił się Uchiha
poprowadzić w miejsce gdzie bedą mogli spokojnie porozmawiać.
Uchiha ciagnął go za rękę w stronę prywatnej windy. Spojżał
na zegarek i przeklnął mamroczac pod nosem ze jest spóźniony, po
czym wyjał wolną reką telefon z kieszeni wstukał numar do biura
-Sakura
odwołajmoje dzisiejsze spotkania, zresztą w ogóle mnie już
dzisiaj nie będzie.- sasuke na chwile zamilkł po czym powiedzial-
Nie ważne, wymyśl coś- bez slowa się rozłączy, wsunął
telefon z powrotem do kieszenii wszedł do swojego mieszkania. -
chcesz coś do picia?
-Nie,
nie wydaje mi się, abym długo u Ciebie był. Sasuke- przełknął
nerwowo slinę
-no
powiedz mi dlaczego tak po prostu się zwolniłes i …... i cholera
jasna nie odzywałes się przez tyle czasu, dlaczego?- znowu
wykrzyknął Sasuke po czym dodał jeszcze głośniej- słucham
młocie?- Naruto na slowa ukochanego zdenerwował się. Przypomniały
mu się ich wczesniejsze kłótnie, z tym ze ta zmierzała wkońcu
do sedna sprawy. W końcu Naruto w przypływie całej tej złosci
postanowił wykrzyczeć wszsyto Sasuke
-bo
się w tobie zakochalem debilu!!- sasuke nie mógł z siebie
wydusic słowa. Wiedzial ze Naruto nie zartuje. Nigdy nie zartował
by w tej kwestii. Szok jaki przezywal w tej chwili odmalowal się
również na jego twarzy, a Naruto powiedział spokojniej- Tak
Kocham cię baranie, dlatego odszedłem.- po tych słowach odwrócił
się na piecie i wyszedł z mieszkania Sasuke.