niedziela, 14 lutego 2016

Jak przeżyc i nie zwariować.

Sasuke od zawsze wiedział, że jego partner jest  zdrowo stuknięty. Poznał Naruto kiedy miał jakieś sześć lat. Mały blondynek bawił się w piaskownicy i kopał. Sasuke do dziś zachodzi w głowę co tez Uzumaki takiego ciekawego widział w zachowywaniu się jak zwierzak. No ale przecież to był Naruto. Z początku jakoś nie zbyt uśmiechało się brunetowi bawienie z tym małym świrem. Jednak Naruto miał w sobie to coś co zdecydowanie przyciągało Sasuke do tego szaleńca. Tak więc nie zdziwił się prawie w ogóle w momencie, w którym zdał sobie sprawę z tego, że się w nim zakochał. Jak to się stało nie wiedział i w sumie to nawet nie miał zamiaru się tego dowiadywać.

Teraz jednak zachodził w głowę, jak to się w ogóle mogło stać.
Sasuke właśnie wrócił z pracy do mieszkania, muzyka huczała, a Naruto nigdzie nie było. Takie akcje zdarzały się dosyć często z tym, że kurde jeszcze nie pamiętał, żeby Uzumakiemu zdarzyło się nie zamknąć drzwi.
Wszedł do pokoju, który pełnił funkcję salonu. Złapał pilota od telewizora i wyłączył natarczywy hałas. W momencie przekroczenia progu domu był pewien, że nie słyszał nawet własnych myśli. Przypuszczał, że na ten krótki moment zwoje mózgowe wyłączył się kompletnie, co nie było dla niego zachwycające. No bo kurde jak to tak przecież Uchiha, nigdy ale to nigdy się nie rozpraszają. Uchiha nie są Uzumaki.
--  No dobra Itachi się nie liczy. Na pewno jest jakimś pieprzonym podrzutkiem. -- mruknął do siebie brunet.
Poszedł do sypialni, po to żeby zostawić tam teczkę, po czym skierował swój krok do łazienki. Zamknął za sobą drzwi na zamek, żeby czasem nikt nie wlazł i wlał sobie wody do wanny. O tak relaksacyjna kąpiel to było to o czym marzył przez cały dzień. No dobra. Może nie koniecznie o to u chodziło bo nie chciał w tej wannie siedzieć sam, ale przecież płakać nie będzie.

Nie wiedział dokładnie jak długo siedział w wodzie. Książka, która zabrał ze sobą pochłonęła go do tego stopnia, że stracił rachubę czasu, a woda, która już zdąrzyła ostygnąć nie przeszkadzała mu zupełnie. Zebrał swoje zgrabne cztery litery, odłożył lekturę. Sięgnął po duży puchowy ręcznik, który wisiał na grzejniku w, hmmm bliżej nie określonym celu, bo przecież był suchy i zaczął się nim wycierać, jeszcze zanim stanął stopami na miłym łazienkowym dywaniku. Opasał sobie nim biodra. Chwycił z wieszaka mniejszy od tego który miał materiał i ruszył z nim na głowie w stronę drzwi. Już w chwili chwycenia za klamkę słyszał nikłe głosy, krzątania się po kuchni.
-- Wrócił -- prychnął do siebie brunet, kierując się tropem zapachu, zupełnie ignorując skrzeczenie jakie dobiegało z pomieszczenia.
--  No new years's day to celebrate
no chocolate covered candy hearts to give away
no first of spring, no song to sing.

Dotarł do kuchni. Oparł się o futrynę i przyglądał się stojącemu do niego tyłem blondynowi. Znowu zastanawiał się, co takiego sprawiło, że zakochał się w tym głupku, bo na pewno nie był to jego śpiew. Ba Uzumaki ciągle coś mruczał pod nosem. I można było przysiąc, że chłopak nie zdawał sobie nawet sprawy z tego, że najzwyklej nie ma talentu. No ale nic jak to kiedyś Itachi powiedział “ Czasami człowiek musi, inaczej się udusi.” I Sasuke zawał się w zupełności rozumieć sens tych słów. Jednak żeby nie było, brunet wcale nie śpiewał, nie czuł takiej potrzeby. Wcześniej. Teraz jednak jak spoglądał na swojego partnera wywijającego w tylko sobie znanym rytmie. Zupełnie nie pasującego do śpiewanej przez zeń piosenki, Sasuke miał ochotę przyłączyć się do niego. Sam nie wiedział, czy to dlatego, że blondyn jeszcze go nie zauważył, czy też z bliżej nieznanego mu powodu.
Uśmiechał się, i już miał nawet zamiar ruszyć się gdy Naruto odwrócił się do niego, to stanowczo usadziło go w miejscu. Blondyn przechylił zabawnie głowę, nie przerywając śpiewania.
-- But what it is. Though old so new.
To fill your heart like no three words could ever do.
I just called to say I love you
I just called to say how much I care about you
I just called to say I love you
And I mean it from the bottom of my heart.

Podszedł do niego, patrząc mu prosto w oczy. Uśmiechał się. Sasuke mimowolnie zrobił to samo. Wyciągnął ręce w stronę Uzumakiego, przyciągając go do siebie. Teraz już wiedział dlaczego go kocha. Zawsze wiedział. Pozostało tylko jedno i to właśnie zrobił, pocałował go.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz