Tekst powstał pod wpływem pewnego artykułu, który nie ukrywam raczej mnie bardziej rozbawił niż przeraził. A skoro nie był jeszcze taki temat poruszany, a przynajmniej ja się z takowym nie spotkałam, postanowiłam napisać o tym Shota. Tekst jest krótki.
Pairing oczywiście SasuNaru. Za betację dziękuje Kuroneko.
Zapraszam do czytania.
************************************************************
Naruto biegał po mieszkaniu jak opętany. W tę i z powrotem, w tę i z powrotem. Cały czas, trzymając w rękach pluszaka w postaci liska.
Taki stan rzeczy utrzymywał się już od dobrych kilku godzin. Dokładnie rzecz biorąc zaczęło się to wtedy, kiedy Naruto siedział około godziny dwunastej przy komputerze i zawzięcie czegoś szukał.
Sasuke nigdy nie wtrącał się w to, co robi ten młot przy owym urządzeniu. Miał tylko nadzieję, że blondyn niczego nie popsuje i Uchiha będzie mógł spokojnie usiąść przy laptopie, by nareszcie popracować.
Naruto siedział i coś sobie dukał, kiedy nagle Sasuke usłyszał, jak z ust Uzumakiego ulatuje bardzo głośne przekleństwo:
– Kurwa – po tym było równie głośne westchnie, by na samym końcu mógł usłyszeć niezwykle dziwne jęknięcie.
Potem, było już tylko zerwanie się Naruto z miejsca i pognanie po coś do pokoju. Właśnie tę chwilę, Sasuke wykorzystał na to, żeby zająć miejsce przed komputerem.
Po kilku minutach, do salonu ponownie wpadł Naruto i zawzięcie, aż do późnego wieczora, pokonywał trasę: sypialnia – kuchnia, kuchnia – sypialnia.
Sasuke jednak nie bardzo zwracał uwagę na dziwne zachowanie swojego chłopaka.
Naruto takie stany może i nie przytrafiały się często. Jednak kiedy już miały miejsce, to Uchiha nigdy nie dowiadywał się o co chodzi. Stanowczo wolał tego nie wiedzieć. Był święcie przekonany, że jutro młotek będzie tym samym głupkiem jakim był do tej pory, a dziwny stan jaki pokazywał dzisiaj, po prostu odejdzie.
Kiedy skończył pracować, przekonany swoimi myślami, położył się spać, znowu nie zważając na to, że Uzumaki jeszcze się nie położył.
Następnego dnia Sasuke miał bardzo niemiłą pobudkę.
– Sasuke draniu, nie śpij. – wrzasnął prawie płaczliwym tonem Naruto. Sasuke
gwałtownie poderwał się do siadu zderzając się z Uzumakim czołami. Syknął z bólu, by kolejną rzeczą jaką zrobi, było groźne łypnięcie na swojego chłopaka. Naruto siedział na kołdrze zapłakany, wpatrując się smutno w Uchihę, po czym ponownie wybuchnął, przeraźliwym płaczem, wtulając się w bruneta. Dla Sasuke, było już tego wszystkiego za wiele. Wczoraj zaczął swój urlop, planował w końcu się wyspać, spędzić czas z tym młotem, a ten mu robi coś takiego? No cholera by go wzięła. Odetchnął tylko po to, by się choć trochę uspokoić. Odsunął lekko od siebie Naruto i spytał poważnym tonem.
– Młocie coś sobie znowu uroił? Hmm?
– No-no-no, bo dwudziestego ósmego września ma być koniec świata. Widzisz mówiłem, że nie przeżyje do następnych urodzin, mówiłem umrę, armagedon kurde!- Naruto mówił to wszystko tak szybko, że Sasuke, który był jeszcze w sennym otępieniu, zupełnie go nie rozumiał. Przymknął lekko oczy, ponownie nabrał powietrza i powoli je wypuścił.
– Naruto – powiedział spokojnie. – Zupełnie nie rozumiem co do mnie mówisz. Uspokój się. – Uzumaki jęknął przeciągle, wytarł oczy i nos w pidżamę i próbował złapać normalny oddech. Uspokoił się dopiero po jakimś czasie. Jednak łzy dalej niekontrolowane wypływały mu z oczu. Blondyn powtórzył wszystko raz jeszcze, już w miarę spokojnie, po czym westchnął ze zrezygnowaniem.
– No i właśnie o to chodzi. Bo rozumiesz, ja po prostu nie chcę umierać, nie chcę się z tobą rozstawać. – Pociągnął nosem i obserwował reakcję Uchihy na jego słowa. Brunet tylko przygarnął do siebie Naruto, powstrzymując się przy tym, by nie wybuchnąć śmiechem, po czym szepnął blondynowi na ucho.
– W takim razie, wykorzystajmy ten czas jaki nam pozostał, zaczynając od teraz. – Potem już tylko przygryzł płatek jego ucha, a dłonie zabłądziły pod koszulę Naruto.
A koniec świata, którym Uzumaki tak bardzo się przejmował, po prostu nie nadszedł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz